wtorek, 24 września 2024

O Elizie Orzeszkowej.

 Kilka słów tytułem wprowadzenia o Elizie Orzeszkowej, wielkiej pisarce z domu Pawłowskiej:

Eliza Orzeszkowa, z domu: Pawłowska, 2 voto - Nahorska (1841-1910) - powieściopisarka, nowelistka, publicystka, propagatorka pozytywizmu, działaczka społeczna.

Eliza Orzeszkowa urodziła się w Miłkowszczyźnie koło Grodna, w zamożnej rodzinie ziemiańskiej. Lata 1852-1857 spędziła na pensji sakramentek w Warszawie, gdzie zaprzyjaźniła się z Marią Wasiłowską, późniejszą Konopnicką. W 1858 wyszła za mąż za Piotra Orzeszkę i zamieszkała w majątku męża - Ludwinowie. Podczas powstania styczniowego Eliza Orzeszkowa pomagała powstańcom, między innymi przewoziła Romualda Traugutta do granicy Królestwa Polskiego i ukrywała powstańców w domu. Z powodu tej działalności jej mąż został aresztowany i zesłany na Syberię. Eliza Orzeszkowa wróciła wtedy do majątku rodziców, a w 1869 roku uzyskała unieważnienie małżeństwa i po sprzedaży Miłkowszczyzny zamieszkała w Grodnie. Była współwłaścicielką wydawnictwa, księgarni i wypożyczalni książek. W 1882 władze carskie zamknęły firmę, a Eliza Orzeszkowa została internowana. W 1894 roku poślubiła Stanisława Nahorskiego, legalizując w ten sposób ich blisko trzydziestoletni związek. Eliza Orzeszkowa zmarła w 1910 roku w Grodnie; tam też została pochowana.
Eliza Orzeszkowa była młodszą córka  Benedykta Pawłowskiego i Franciszki z Kamieńskich, jego drugiej żony. Ojciec zmarł gdy Eliza miała zaledwie trzy lata. Majątek wydzierżawiono a mieszkańcy przenieśli się do Grodna i zamieszkali w parterowym domu przy ulicy Brygidzkiej. Elizę wychowywały same kobiety: matka zwąca ją Lisą, babka Kamieńska nazywająca ją Ziunią, jej starsza o trzy lata siostra Klementyna oraz opiekunka (mamka) Michalina Kobylińska. Eliza bardzo szybko zaczęła przejawiać talent literacki, dużo czytała i pisała opowiadania. W 1852 roku jedenastoletnia Eliza, w towarzystwie babki, pojechała po nauki do Warszawy.
W 1855 r. poznała pensjonarkę Marię Wasiłowską, później znaną jako Maria Konopnicka.. Wspólne zainteresowania literackie scementowały ich przyjaźń na całe życie. Obydwie przyjaciółki bardzo lubiły czytać i deklamować poezje, w szczególności zakazane utwory Adama Mickiewicza. Talent Elizy i Marii bardzo cenił sobie ich nauczyciel Ignacy Kowalewski.
W maju 1857 roku Eliza wróciła na Milkowszyznę. Chętnie uczestniczyła w sąsiedzkich balach. Na jednym z nich poznała Piotra Orzeszkę, dalekiego kuzyna jej ojczyma, starszego od niej o szesnaście lat. Jako kawaler przepuścił większość swego majątku na zabawy i małżeństwo z jedyną spadkobierczynią Milkowszczyzny było dobrą okazją wzbogacenia się. Kilka dni po balu do domu państwa Widackich przybył swat prosić o rękę młodej panny Elizy. Za namową despotycznej matki, oświadczyny zostały przyjęte.
Póżniej w wyniku upadku powstania styczniowego jej maz został zesłany do permskiej gubernii a majątek został skonfiskowany.
Eliza Orzeszkowa wbrew pierwotnym postanowieniom nie pojechała za nim, lecz na początku 1864 roku przeniosła się do Milkowszczyzny i wszczęła proces o unieważnienie małżeństwa. Dzięki pośrednictwu kanoników murawiewowskich, unieważnienie małżeństwa uzyskała w 1869 roku.
W 1870 roku sprzedała Miłkowszczyznę a sama zamieszkała w Grodnie. Tam zajeła się pisaniem i pracą społeczną. W roku 1894 wyszła za mąż za swego wieloletniego przyjaciela- Stanisława Nahorskiego. Jednakże ich małżeństwo trwało bardzo krótko- Stanisław zmarł na zawał serca w listopadzie 1896 roku. Był to dla pisarki dotkliwy cios.
W roku 1904 kandydowała do literackiej Nagrody Nobla . Zmarła w 1910 roku po ciężkiej chorobie serca.

Okazało się, że na niewielkim cmentarzu we wsi Zaleśna w rejonie szczuczyńskim jest pochowanych kilka osób z rodziny wielkiej pisarki. Znajduje się tam przede wszystkim grób jej ojca- Benedykta Pawłowskiego.





Pochowana jest tam również jej starsza siostra Tressa.
Poniżej widok tego niewielkiego cmentarzyka w Zaleśnej:



Teraz może wyjaśnię skąd temat tego artykułu. Zapewne kiedys pisałem iż rodzina Pawłowskich była spokrewniona z moimi przodkami. Moja babcia Malwina Pławska była z domu Pawłowska. Jej ojcem był Kazimierz Pawłowski. Gdzie mieszkali w XIX wieku tego dokładnie nie wiem, na pewno było to na prowincji w okolicach Baranowicz. Czy byli spokrewnieni z rodziną wielkiej pisarki? Tego niestety nie wiem, ale być może okaże się, że tak było...

Mała ciekawostka- podpis Elizy Orzeszkowej na fragmencie listu.




O Śmilewiczach...

 Napisała do mnie pani Nadieżda z Rosji, z prośbą o opublikowanie jej poszukiwań przodków, liczy na to, że być może ta drogą (poprzez mój blog) znajdzie kogoś, kto rozpozna zdjęcia przez nią dołączone. Dlatego też mam apel do moich szanownych Czytelników- jeżeli rozpoznajecie kogoś na tych zdjęciach, lub podane tu fakty są Wam znajome, proszę o kontakt.


Poszukuję swoich przodków.
Poniżej cytuję zapis o ochrzczeniu brata mojego dziadka:
"604/20/241 metryki chrztów w wileńskim dekanacie w 1891 roku.
Kościół Św. Jakuba
269об-270
Nr 143
urodził się 17 marca, ochrzczony 7 kwietnia
Bogdan
wileńskiego mieszczanina Kazimierza i Eleonory- Stefanii z Mickiewiczów Śmilewicz z Łukiszek (moi pradziadkowie)
chrzestni (?)- Ludwik Cydzik z Kazimierą Wasilewską
To zapis o urodzeniu dziecka moich pradziadków.Najczęściej chrzestni byli wybierani z krewnych. Imiona Kazimierz i Kazimiera były w rodzinie moich przodków bardzo popularne. Sądząc po końcówce nazwiska Wasilewska, Kazimiera była żoną Wasilewskiego.
W jednym albumie z fotografiami widziałam Wasilewskich, oni byli z Wilna, moi także.


Brat mojego dziadka- Teofil Śmilewicz syn Kazimierza, został ze swa rodziną w Polsce, podczas gdy inni członkowie jego rodziny wyjechali do Rosji po I wojnie światowej. Teofil miał córkę Kazimierę, urodzona prawdopodobnie w latach 1921-24.
I jeszcze fotografie- początkowo miało być ich trzy, na razie opublikuję dwie, być może ta trzecia jeszcze się znajdzie.
Na tej fotografii jest Melania Śmilewicz- babcia Nadieżdy:



Na tym z kolei zdjęciu jest Kazimiera, córka Teofila Śmiłowskiego w dniu komunii św. :

Okazuje się, że w tej rodzinie imiona Kazimierz i Kazimiera były bardzo popularne.

Zestawiając swoje drzewo genealogiczne ustaliłam takie fakty:
Moja mama- Nina Gusiewa z domu Śmilewicz, córka Wilhelma urodziła się w Saratowie w 1923 roku. Część rodzina jej ojca ( a mojego dziadka) Wilhelma Śmiłowicza syna Kazimierza, przyjechała do Saratowa na początku XX wieku. Wyjechali oni z Wilna w 1915 roku początkowo do Moskwy, potem w Berdyczowie, aż osiedli w Saratowie.
Oto fotografia rodziny Śmiłowiczów, zrobiona tuż przed wyjazdem z Wilna:



Mój pradziadek Kazimierz Śmilewicz syn Kazimierza, zmarł w 1906 roku i pochowany został na wileńskim cmentarzu na Rossie. Z żalem stwierdzam, iz do dzisiaj mogiły pradziadka nie znalazłam. Moja prababcia- Stefania Eleonora Śmilewicz z domu Mackiewicz córka Wincentego Mackiewicza, urodziła sie w 1857 roku, zmarła w 1935 roku w Saratowie. Ślub kościelny brali w kościele bernardyńskim w Wilnie w roku 1876.
Mama opowiadała mi, że jej babcia miała miec fotografię, na której miał być podobno ojciec prababci- Wincenty Mackiewicz.
Na tej z kolei fotografii jest Stefania Śmilewicz z moim dziadkiem Wilhelmem:



Babcia Stefania przyjechała do Saratowa do swojej  córki Kazimiery Błażec z domu Śmilewicz, urodzonej w 1934 roku. Niestety, w saratowskich archiwach niczego o tym nie znalazłam. Także w spisach pochowanych niczego nie odnalazłam.
Teraz próbuję znaleźć ślady przodków na Litwie.


Tragedia w Juszkiewiczach.

 

O TRAGEDII W JUSZKIEWICZACH
( zebrał Józef Adamski)

 Relację o zbrodni NKWD na ludności polskiej z 5 kwietnia 1945 roku we wsi Juszkiewicze k/Baranowicz przedstawił nam świadek ówczesnej tragedii pan Stanisław Hutorowicz, zamieszkały obecnie w Gorzowie Wielkopolskim. Opis zbrodni został włączony do Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Warszawie, Oddział w Gorzowie Wlkp. pod sygnaturą S73/01/Zk „w sprawie zbrodni dokonanych na terenie województwa nowogródzkiego: żołnierzach Armii Krajowej i osobach cywilnych współpracujących z AK, polegających na zabójstwach, znęcaniu się fizycznym i moralnym, bezprawnym pozbawianiu wolności połączonym ze szczególnym udręczeniem i oddaniem we władztwo obcego państwa (deportacjach)". Pan S. Hutorowicz pisze, że spełnił „swój obowiązek wobec tych, którzy dali daninę najwyższą i tych, którzy tam pozostali wierni, nie tylko się nie załamali, lecz stawiali opór do końca, bo wiara praojców dawała im siłę. Za czasów carskich nie przyjęli prawosławia, mimo dwóch ofiar śmiertelnych i nieustannych szykan". Z tych też powodów publikujemy niżej fragmenty „Protokołu przesłuchania świadka" Stanisława Hutorowicza z dnia 14.08.2003 r.

„(...) Placówka Armii Krajowej w Juszkiewiczach liczyła 20 osób, a jej dowódcą był kapral Antoni Połojko. Ja miałem tam stopień szeregowego i posługiwałem się pseudonimem „Biały". Od 1941 roku posiadalismy ukrytą broń palną, którą zbieraliśmy na pobojowiskach po Armii Czerwonej. (...) Po wkroczeniu na te tereny w lipcu 1944 r. władze sowieckie początkowo nie podejmowały żadnych działań represyjnych w stosunku do Polaków, w tym członków AK. Zarząd NKWD w Baranowiczach jednak zbierał informacje o Polakach (...) - głównie poprzez konfidentów." Dalej autor opisuje bierne zachowanie placówki AK w Juszkiewiczach, choć jesienią żołnierze uwolnili z rąk milicjantów dwóch swoich kolegów, nie czyniąc jakiejkolwiek zemsty. W grudniu 1944 NKWD dokonało napadu na Juszkiewicze, podczas którego aresztowano Pawła Gromadzkiego i Eugeniusza Pietruszkiewicza, których potem skazano na łagry.

„Trzeci raz do napadu NKWD z Baranowicz na naszą wieś doszło w dniu 5 kwietnia 1945 roku. Zdarzenie miało miejsce we wczesnych godzinach rannych. Koło naszej wsi w odległości ok. 1 km przebiegały tory kolejowe linii Warszawa-Mińsk-Moskwa. Funkcjonariusze NKWD przyjechali specjalnym pociągiem. Oni byli uzbrojeni w broń maszynową i piki. Ich oddział liczył co najmniej 100 osób. Po opuszczeniu pociągu pieszo weszli do wsi, którą okrążyli i przystąpili do rewizji wszystkich domów. Oni mieli z sobą listy osób przeznaczonych do aresztowania. (...) Gdy rozpoczęli rewizję, część mieszkańców w panice zaczęła uciekać do pobliskiego lasu. Wtedy funkcjonariusze otworzyli do uciekających ogień z karabinów maszynowych. Podczas ucieczki został śmiertelnie postrzelony przez sowietów Wacław Klimaszewski s. Antoniego ur. w 1918 r. - miejscowy kowal. NKWDziści strzelali również do ludzi we wsi. Wybuchła panika, bo w tym czasie wieś dopiero budziła się.

Podczas tej akcji zastrzelono między innymi następujących mieszkańców wsi:

• Stanisława Gładkiego ur. w 1910 r., rolnika,

 Jana Hryszana ur. w 1912 r., rolnika,

• Kazimierza Apanowicza zwanego „Cuprykiem" ur. w 1912 r., rolnika,

• Jana Jakubowicza s. Władysława ur. w 1912 r., rolnika upośledzonego na słuchu,

• Konstantego Niedzielko zwanego „Kitajcem" ur. w 1907 r., rolnika,

• Antoniego Połojko ur. w 1906 r., rolnik,

• Kazimierza Zawistowicza ur. w 1924 r.

Pozostali zamordowani mieszkańcy wsi Juszkiewicze byli ofiarami przypadkowymi.
W tym samym czasie funkcjonariusze NKWD aresztowali pod zarzutem przynależności do AK następujących mieszkańców Juszkiewicz:

• Kazimierza Apanowicza zwanego „Kadykiem" ur. w 1921 r., rolnika,

• Antoniego Burca s. Jуzefa ur. w 1923 r., rolnika,

• Juliana Gromadzkiego s. Bolesława ur. w 1923 r., rolnika,

• Jana Gromadzkiego s. Bolesława ur. w 1928 r.,

• Edwarda Klimaszewskiego s. Antoniego ur. w 1924 r., rolnika,

• Stanisława Pietruszkiewicza s. Wincentego ur. 1921 r., rolnika,

• drugiego Stanisława Pietruszkiewicza s. kowala ur. w 1923 r.,

• Wincentego Pietruszkiewicza s. Konstantego ur. w 1922 r.

Wszystkich osadzono w areszcie w Baranowiczach, gdzie w lipcu 1945 roku za uczestnictwo w AK skazano na długoletnie łagry o zaostrzonym rygorze. W związku z tym, że Jan Gromadzki był w tym czasie nieletnim, NKWD sfałszowała jego datę urodzenia. (...)".

Groby pomordowanych mieszkańców wsi Juszkiewicze znajdują się na tamtejszym cmentarzu i są troskliwie pielęgnowane przez członków pozostałych rodzin. Znaczna ilość mieszkańców wsi Juszkiewicze rozproszyła się po Polsce i świecie. Niektórzy z nich są w stałym kontakcie z Redakcją „Ech Polesia". S. Hutorowicz w dalszej części zeznania informował o tragicznych losach tamtejszego proboszcza ks. Bolesława Rudkowskiego, który był również członkiem AK i w czerwcu 1943 r. został aresztowany przez Gestapo za nielegalne posiadanie radioodbiornika na plebanii. Został zadenuncjowany przez Rosjanina Jana Cwietkę i prawdopodobnie w Baranowiczach zamordowany przez Gestapo.

Dalej autor opisuje losy mieszkańców Juszkiewicz, którzy nie podporządkowali się kolektywizacji, a którym odebrano ziemię do sąsiednich kołchozów, zaś opornych deportowano do Kazachstanu bądź repatriowano do Polski. W latach 90-tych XX wieku pozostałym mieszkańcom Juszkiewicz oddano zdewastowany kościół, który został odnowiony i służy kultowi religijnemu.

    

Redakcja „Echa Polesia" odwiedziła w 2005 roku również Juszkiewicze, których obecna rzeczywistość wstrząsa do głębi każdego Polaka; wszak tu, jak i w innych podobnych miejscowościach Kresów wschodnich, od pokoleń trwała bohaterska walka o polskość, wiarę katolicką, język, kulturę... Dzisiaj Juszkiewicze, jak i te inne miejscowości są jakby zapomniane przez wszystkich, opuszczone w swej historycznej agonii, dalekie od tras turystycznych z garstką samotnych oraz umęczonych staruszek i starców, do których przyjeżdżają z Mińska ich krewni, aby jeszcze co nieco uszczknąć dla siebie. Chaty zbudowane dawniej z pięknych beli drewnianych są obrośnięte dookoła chwastami i dzikimi krzewami, przykryte wypadającymi płatami trującego azbestu, spod których wyłania się piękna przeszłość w postaci drewnianych dachów gontowych, a droga wiejska wyłożona w latach 30-tych „kocimi łbami" do dziś swym urokiem fascynuje przybysza. Władza sowiecka łaskawie pozwoliła mieszkańcom uprawiać maleńkie poletka przy domach, aby ich właściciele z głodu nie pomarli.

A ileż u tych ludzi spotkać można wszelakiego bogactwa duchowego, wspomnień, wiedzy o historii Polski, miłości do Macierzy, tęsknoty za dawnym dobrem, szlachetnością, kulturą, tradycją, więzami rodzinnymi i sąsiedzkimi. A to wszystko tylko przeszłość, sen i marzenie...

środa, 17 lipca 2024

Dokument z Glebowców.

 Na białoruskim portalu antykwarycznym znalazłem ostatnio taką oto ciekawostkę. To przedwojenny paszport mieszkańca Glebowców ( Chlebowców) w gminie Wasiliszki, Piotra Smolaka z roku 1916.


Piotr Smolak, mieszkaniec Chlebowców, liczący lat 40.


Był robotnikiem, wyznania rzymsko-katolickiego, niewysoki, zaledwie 168 cm wzrostu.


Paszport wydano w Wasiliszkach dnia 12 grudnia 1916 roku. Ciekawostka jest osoba Jana Pławskiego jako świadka. Wiadomo, że w Glebowcach mieszkało sporo Pławskich. Kiedyś wspominałem już o tym.

czwartek, 9 czerwca 2022

O Pławskich z Łomży.

 Zachęcony ciekawym artykułem na łamach bloga " Dawno temu w Tykocinie", postanowiłem prześledzić genealogię rodziny generała Kazimierza Pławskiego.

Tak naprawdę to nazywał się Fryderyk Kazimierz Pławski, urodził się w 1877 roku w Jedwabnem jako syn Bolesława i Jadwigi z domu Schwartz.

Oto metryka ślubu rodziców Kazimierza.


Bolesław Pławski ożenił się 12 stycznia 1864 roku we Włocławku z Jadwigą z domu Schwartz. Bolesław był kapitanem sztabowym 6 Roty Pułku Ołonieckiego stacjonującego we Włocławku, syn Michała i Julii z Arciszewskich. Jego wybranką była Jadwiga ze Schwartzów z Włocławka, córka Fryderyka i Emmy z Bugiszów, włocławskich aptekarzy.

Teraz poszukałem śladów jego rodziców, czyli Michała i Julii z Arciszewskich. Znalazłem ich metrykę ślubu. Oto ona.


 Ślub Michała i Julii odbył się 29 stycznia 1832 roku w mieście Łomży. Michał był kapitanem 51 Pułku Strzelców Pieszych, urodzonym w powiecie słonimskim, synem Józefa Pławskiego i Anny z Borodziczów.

Jako ciekawostkę podam fakt, że braćmi Michała byli: Antoni Józef Pławski urodzony w Grodnie w 1815 roku i Józef urodzony także w Grodnie w 1818 roku. Jest jeszcze akt zgonu ich 5-letniego syna Józefa, który zmarł 28 kwietnia 1814 roku. 



Oznaczałoby to, że urodził się około 1809-10 roku, co oznaczałoby, że Józef brał ślub przed tą datą. Przypuszczam, że żona Józefa- Anna Borodzicz mogła pochodzić z parafii Żuprany i tam zapewne Józef wziął z nią ślub. Przypuszczam, że Józef urodził się przed rokiem 1790, a może nawet wcześniej.. To jest już do ustalenia. Niestety, brak metryk z tamtego okresu nie pozwala na odnalezienie aktu ślubu, przynajmniej w tej chwili.

sobota, 19 grudnia 2020

O wsi Pławskie na Białorusi.

 Polecam wszystkim ciekawy artykuł zamieszczony niegdyś w "Gazecie Lubuskiej" z 2000 roku autorstwa pani Henryki Bednarskiej. Dlaczego akurat ten artykuł? Bo jest o wsi Pławskie, o której wcześniej pisałem dosyć sporo. Warto przeczytać ten przejmujący reportaż. To fakt, że od tamtej pory wiele zmieniło się na lepsze w Białorusi, ale życie na prowincji już trochę mniej...











piątek, 31 lipca 2020

Ksiądz Kołosowski.

Być może kiedyś wspominałem o rodzinie Kołosowskich. Otóż żona Piotra Pławskiego, brata mojego ojca - Adelajda ( nazywana częściej Adelą) pochodziła z rodziny Kołosowskich.
Jej bratem był ( o czym dowiedziałem się o tym jakiś czas temu) Grzegorz Kołosowski. Oto artykuł o księdzu Grzegorzu Kołosowskim znaleziony przeze mnie na łamach jednego z numerów "Echa Polesia".


































Mam trochę więcej szczegółów dotyczących tej rodziny. A więc Grzegorz Kołosowski ( tak samo jak Adolfina) urodził się w folwarku Husiniec. Ich rodzicami byli Wincenty Kołosowski i Ewelina z domu Taśmińska. Z Grzegorzem i Adolfiną było razem sześcioro rodzeństwa.
Wincenty wziął ślub z Eweliną 24 listopada 1902 roku w kościele w Nowej Myszy. W dniu ślubu Wincenty miał 22 lata ( urodzony około 1874 roku) a Ewelina miała 22 lata ( urodzona około 1880 roku), oboje byli włościanami i parafianami nowomyskimi, on pochodził ze wsi Swojaszki a ona z Małych łuków. 
Rodzicami Wincentego byli Onufry i Franciszka z domu Chmara, rodzicami Eweliny byli Józef i Stefania Ważgint.
Szkoda, że jak do tej pory, nie mam dostępu do wcześniejszych metryk. To jednak i tak jest niewielki postęp...

Bardzo szybko pojawia się aktualizacja . Wynikła ona z mojej nieuwagi, gdyż o tym wiedziałem już od dawna. Ale do rzeczy- Adolfina Pławska z domu Kołosowska, miała sporo rodzeństwa. Oprócz niej i Grzegorza, była jeszcze Leonia czyli Leonarda po mężu Maciuszko, Czesława oraz Feliks.