wtorek, 24 września 2024

O Żyrmunach.

 Pisałem kiedyś o Żyrmunach- dawnej siedzibie rodowej Butrymów. Znalazłem ciekawy tekst opisujący historię tej miejscowości, której ważnym elementem była rodzina Butrymów.

 

Niegdyś miasteczko, obecnie wioska Żyrmuny (Żyrmony, Żermony, Szyrmuny, Szirmuni) nad rzeczką Żyrmunką, jest położona 14 km na pn. od Lidy, przy starym trakcie wileńskim, obecnie szosie Lida-Wilno. Do r. 1795 należała do pow. lidzkiego w woj. wileńskim, wraz z którym po trzecim roz­biorze znalazła się w granicach Rosji, w obrębie guberni wileńskiej. W II Rzeczypospolitej należała do pow. lidzkiego, który w nowym podziale administra­cyjnym został dołączony do woj. nowogródzkiego. W październiku 1939 wła­dze radzieckie przekazały te tereny Republice Białoruskiej. Obecnie należy do rejonu woronowskiego w obwodzie grodzieńskim.

Nazwa miejscowości pojawia się w źródłach w r. 1413, kiedy w Horo­dle przyjęty został do h. Topór Jan Sowiczewicz Butrym z Żyrmun (zm. po 1426), marszałek hospodarski w. księcia Witolda, najprawdopodobniej syn Sowicza Butryma (ponoć siostrzeńca Biruty Kiejstutowej), w r. 1392 straco­nego z rozkazu Władysława Jagiełły za zabójstwo jego zausznika Wojdyły. Kolejnym posiadaczem majętności był syn Jana, Jerzy Butrym (zm. po 1435), podobnie jak ojciec piastujący urząd marszałka dworskiego. Być może po­przez małżeństwo kolejnym właścicielem został Konrad Kuczuk h. Siostrze­niec, który w dokumencie z 1 VII 1436 określił się jako dziedzic Żyrmun.
Niedostatek źródeł uniemożliwia określenie charakteru jego praw do tej ma­jętności, gdyż najwyraźniej posiadał je również współrodowiec Butrymów, Aleksander Montowt h. Topór, właściciel sąsiednich Solecznik. Znajduje to potwierdzenie w sporze o prawo do dziedziczenia, jaki w r. 1497 toczyli wnu­kowie obu wymienionych: Michał Aleksandrowicz Montowtowicz oraz Woj­ciech Janowicz Kuczukowicz. Zwyciężyły racje pierwszego, gdyż następnym dziedzicem został jego syn, wojewoda kijowski Jurij Michajłowicz Montow­towicz (zm. 1508), który umierając bezpotomnie "żeby nie przepadły jego bli­skim nawet po jego śmierci", zapisał Żyrmuny żonie, Helenie Kieżgajłównie, ta przekazała je jednak swemu bratu Stanisławowi Janowiczowi Kieżgajle, który po jej śmierci w r. 1511 procesował się z Jakubem Montowtowiczem; ten ostatni uzyskał prawo wykupu dóbr. W r. 1528 nadal nie wykupione Żyrmuny trzymał Stanisław Stanisławowicz Kieżgajło, starosta żmudzki, kaszte­lan trocki (zm. 1532). W r. 1530 oddał je w zastaw Olbrachtowi Gasztołdowi (zm. 1539), przejęty następnie przez Stanisława Gasztołda (zm. 1542), od którego wróciły wówczas do Kieżgajłów. W r. 1563 stanowiły własność Mi­kołaja Radziwiłła "Czarnego", wojewody trockiego, hetmana w. lit. Po wy­gaśnięciu męskiej linii Kieżgajłów, z których ostatnim był Stanisław Mikołajowicz (zm. 1554), fortuną podzielili się potomkowie sióstr jego ojca: Barba­ry Zawiszyny i Anny Szemiotowej. Żyrmuny przypadły wówczas Janowi Zawiszy, gdyż jako ich kolejny właściciel występuje jego syn Jan, wojewoda witebski, żonaty z Anastazją Tryznianką. Małżonkowie dokonali w r. 1624 od­nowienia uposażenia parafii żyrmuńskiej. Na tzw. radziwiłłowskiej mapie Litwy, rytowanej w r. 1613 przez Tomasza Makowskiego, Żyrmuny zazna­czone są jako miasto. "Na Żyrmunach" notowani byli kolejno: Jan i Anasta­zja Tryznianką Zawiszowie, ich syn Mikołaj z żoną Elżbietą (Halszką) z Tyszkiewiczów, następnie jej bratanica Helena Tyszkiewiczówna Mikołajowa Szemiotowa i kolejno jej potomstwo: Michał, Władysław, Krystyna, Elżbieta Frąckiewiczowa, Marianna Bielikowiczowa, następnie zaś córki Michała i Władysława Szemiotów: Ludwika Wołłowiczowa i Anna Guzelfowa. Na­stępnym właścicielem dóbr był Ignacy Anicet Zawisza, marszałek nadwor­ny lit. (zm. 16 VIII 1738), po czym majątek ponownie trafił do Radziwiłłów poprzez małżeństwo Barbary z Zawiszów Kieżgajłowny (1690-1762) z Mikołajem Faustynem Radziwiłłem (1688-1746). Kolejnym dziedzicem Żyrmun był ich syn Stanisław (1722-1787), generał-porucznik wojsk litewskich, żonaty z Karoliną z Pociejów, a następnie ich syn Mikołaj (1751-1811), szef regimen­tu gwardii konnej litewskiej, ożeniony z Franciszką Buttlerówną. W r. 1734 August II Mocny potwierdził Żyrmunom prawo magdeburskie. Ostatnim z Radziwiłłów właścicielem majątku był syn Mikołaja, także Mikołaj (1791-1853), żonaty z Wiktorią z Narbuttów. Ich córka Maria (1830-1902) wniosła Żyrmuny Michałowi Tyszkiewiczowi (1828-1897). W posiadaniu Tyszkiewiczów nie pozostały długo, po powstaniu styczniowym należały do Szwanebachów, około r. 1909 były własnością Anny Szwanebach (Swanebach). W r. 1923 majątek kupił Aleksander Meysztowicz, działacz społeczny i poli­tyczny, minister sprawiedliwości Rzeczypospolitej Polskiej, który w r. 1928 sprzedał go Józefowi Druckiemu-Lubeckiemu. Ostatnimi - do r. 1939 - wła­ścicielami byli Jelscy.

 

 Parafia

Parafia żyrmuńska powstała przed r. 1437, kiedy wzmiankowany jest komendariusz, pleban kowieński Jan. Nie zachował się dokument fundacyjny, wobec czego trudno rozstrzygnąć, czy zasługę jej utworzenia przypisać Butrymom, czy też Kuczukom. Nie wzmiankuje jej najstarszy spis świątyń die­cezji wileńskiej, sporządzony w r. 1522 przez ks. Jana Albinusa, jednak figu­ruje w spisach podatkowych z lat 1553-1559, kiedy należały do tzw. klucza trockiego. Rejestr dokonany w r. 1669 z okazji synodu diecezjalnego, wy­mienia Żyrmuny w dekanacie lidzkim. Pozostając stale w tymże dekanacie, parafia wraz z nim przeszła w r. 1991 do diecezji grodzieńskiej. Sąsiaduje z parafiami w Trokielach, Lidzie, Raduniu i Ossowie.
Lista proboszczów żyrmuńskich, sporządzona na podstawie dostępnych materiałów przedstawia się następująco:

Maciej Szarkiewicz (1624-1666),

Władysław Makowski (1666-1668),

Maciej Alojzy Kuncewicz (1668-1686),

Łukasz Bettinus Locatelli (1686-1696),

Maciej Witkowski (1696-1720),

Jan Przyjałgowski (1721-1739),

Stanisław Antoni Ungier (1739-1756),

Jakub Kobyleński (1757-1759),

Jan Kieniewicz (1759-1786),

Franciszek Brunon Odrowąż z Kurzan Wysocki (1786-1813),

Stanisław Szafkowski (1813-1827),

Józef Kalasanty Samkowski (1827-1833),

Jan Narkiewicz (1833-1850),

Je­rzy Danilewicz (1850-1861),

Tomasz Szamański (1862-1877),

Zygmunt Ko­ścią (1877-1879),

Romuald Stecewicz (1879-1882),

Maur Iwaszkiewicz (1882-1890),

Klaudiusz Antonowicz (1890-1891),

Henryk Bolcewicz (1891-1903),

Feliks Garbatowicz (1903-1904),

Bolesław Sperski (1904-1907),

Jó­zef Zero (1907-1909),

Zygmunt Czarkowski (1909-1911),

Adam Sokołowski (1911-1921),

Ignacy Ejner (1921-1924),

Stefan Aleksander Wierzbowski (1924-1928),

Ignacy Branicki (1928-1948),

Wacław Bekisz (1956-1964),

Stanisław Pacyna (1988-1995),

Henryk Jabłoński (1995-1999).

Obecnie do kościoła żyrmuńskiego dojeżdża z pobliskiego Osowa Jan Pieciun.
Bractwo Różańcowe przy kościele żyrmuńskim zostało ufundowane w r. 1739 dzięki legatowi Wojciecha Stecewicza, powiększonemu w r. 1747 przez Stanisława Radziwiłła. Przed pożarem kościoła ok. r. 1777 działało prężnie, później jednak podupadło, co opisuje wizytacja z r. 1782, lecz do­trwało do r. 1863. W r. 1929 zostało kanonicznie erygowane Arcybractwo Ró­żańcowe i Zgromadzenie III Zakonu św. Franciszka Serafickiego, od r. 1937 istniała Krucjata Eucharystyczna a w r. 1939 także Katolickie Stowa­rzyszenie Młodzieży.
Pierwszy szpital w Żyrmunach został zbudowany w latach 1624-1666, przez proboszcza ks. Macieja Szarkiewicza. W r. 1739 był stary i bliski ru­iny, w r. 1757 zyskał zapis od Stanisława i Karoliny z Pociejów Radziwił­łów, a w r. 1781 został gruntownie wyremontowany i rozbudowany. Ko­lejny budynek szpitalny został wystawiony w latach 1924-1928, lecz nie spełniał tradycyjnych funkcji, gdyż zamieszkiwali w nim organista i kościelny i znaj­dowała się tam salka parafialna.
Z przywileju fundacyjnego z r. 1624 wynikało, że proboszcz miał utrzy­mywać szkółkę parafialną, jednak pierwsza relacja o jej istnieniu pochodzi dopiero z r. 1782, a kolejne z lat 1804 i 1805. Rozkwit szkółki przypadał na okres 1826-1831; po powstaniu listopadowym została zamknięta przez rząd rosyjski.

Tekst na podstawie artykułu Doroty Piramidowicz, który ukazał się na łamach pisma "Ziemia Lidzka".


O Elizie Orzeszkowej.

 Kilka słów tytułem wprowadzenia o Elizie Orzeszkowej, wielkiej pisarce z domu Pawłowskiej:

Eliza Orzeszkowa, z domu: Pawłowska, 2 voto - Nahorska (1841-1910) - powieściopisarka, nowelistka, publicystka, propagatorka pozytywizmu, działaczka społeczna.

Eliza Orzeszkowa urodziła się w Miłkowszczyźnie koło Grodna, w zamożnej rodzinie ziemiańskiej. Lata 1852-1857 spędziła na pensji sakramentek w Warszawie, gdzie zaprzyjaźniła się z Marią Wasiłowską, późniejszą Konopnicką. W 1858 wyszła za mąż za Piotra Orzeszkę i zamieszkała w majątku męża - Ludwinowie. Podczas powstania styczniowego Eliza Orzeszkowa pomagała powstańcom, między innymi przewoziła Romualda Traugutta do granicy Królestwa Polskiego i ukrywała powstańców w domu. Z powodu tej działalności jej mąż został aresztowany i zesłany na Syberię. Eliza Orzeszkowa wróciła wtedy do majątku rodziców, a w 1869 roku uzyskała unieważnienie małżeństwa i po sprzedaży Miłkowszczyzny zamieszkała w Grodnie. Była współwłaścicielką wydawnictwa, księgarni i wypożyczalni książek. W 1882 władze carskie zamknęły firmę, a Eliza Orzeszkowa została internowana. W 1894 roku poślubiła Stanisława Nahorskiego, legalizując w ten sposób ich blisko trzydziestoletni związek. Eliza Orzeszkowa zmarła w 1910 roku w Grodnie; tam też została pochowana.
Eliza Orzeszkowa była młodszą córka  Benedykta Pawłowskiego i Franciszki z Kamieńskich, jego drugiej żony. Ojciec zmarł gdy Eliza miała zaledwie trzy lata. Majątek wydzierżawiono a mieszkańcy przenieśli się do Grodna i zamieszkali w parterowym domu przy ulicy Brygidzkiej. Elizę wychowywały same kobiety: matka zwąca ją Lisą, babka Kamieńska nazywająca ją Ziunią, jej starsza o trzy lata siostra Klementyna oraz opiekunka (mamka) Michalina Kobylińska. Eliza bardzo szybko zaczęła przejawiać talent literacki, dużo czytała i pisała opowiadania. W 1852 roku jedenastoletnia Eliza, w towarzystwie babki, pojechała po nauki do Warszawy.
W 1855 r. poznała pensjonarkę Marię Wasiłowską, później znaną jako Maria Konopnicka.. Wspólne zainteresowania literackie scementowały ich przyjaźń na całe życie. Obydwie przyjaciółki bardzo lubiły czytać i deklamować poezje, w szczególności zakazane utwory Adama Mickiewicza. Talent Elizy i Marii bardzo cenił sobie ich nauczyciel Ignacy Kowalewski.
W maju 1857 roku Eliza wróciła na Milkowszyznę. Chętnie uczestniczyła w sąsiedzkich balach. Na jednym z nich poznała Piotra Orzeszkę, dalekiego kuzyna jej ojczyma, starszego od niej o szesnaście lat. Jako kawaler przepuścił większość swego majątku na zabawy i małżeństwo z jedyną spadkobierczynią Milkowszczyzny było dobrą okazją wzbogacenia się. Kilka dni po balu do domu państwa Widackich przybył swat prosić o rękę młodej panny Elizy. Za namową despotycznej matki, oświadczyny zostały przyjęte.
Póżniej w wyniku upadku powstania styczniowego jej maz został zesłany do permskiej gubernii a majątek został skonfiskowany.
Eliza Orzeszkowa wbrew pierwotnym postanowieniom nie pojechała za nim, lecz na początku 1864 roku przeniosła się do Milkowszczyzny i wszczęła proces o unieważnienie małżeństwa. Dzięki pośrednictwu kanoników murawiewowskich, unieważnienie małżeństwa uzyskała w 1869 roku.
W 1870 roku sprzedała Miłkowszczyznę a sama zamieszkała w Grodnie. Tam zajeła się pisaniem i pracą społeczną. W roku 1894 wyszła za mąż za swego wieloletniego przyjaciela- Stanisława Nahorskiego. Jednakże ich małżeństwo trwało bardzo krótko- Stanisław zmarł na zawał serca w listopadzie 1896 roku. Był to dla pisarki dotkliwy cios.
W roku 1904 kandydowała do literackiej Nagrody Nobla . Zmarła w 1910 roku po ciężkiej chorobie serca.

Okazało się, że na niewielkim cmentarzu we wsi Zaleśna w rejonie szczuczyńskim jest pochowanych kilka osób z rodziny wielkiej pisarki. Znajduje się tam przede wszystkim grób jej ojca- Benedykta Pawłowskiego.





Pochowana jest tam również jej starsza siostra Tressa.
Poniżej widok tego niewielkiego cmentarzyka w Zaleśnej:



Teraz może wyjaśnię skąd temat tego artykułu. Zapewne kiedys pisałem iż rodzina Pawłowskich była spokrewniona z moimi przodkami. Moja babcia Malwina Pławska była z domu Pawłowska. Jej ojcem był Kazimierz Pawłowski. Gdzie mieszkali w XIX wieku tego dokładnie nie wiem, na pewno było to na prowincji w okolicach Baranowicz. Czy byli spokrewnieni z rodziną wielkiej pisarki? Tego niestety nie wiem, ale być może okaże się, że tak było...

Mała ciekawostka- podpis Elizy Orzeszkowej na fragmencie listu.




O Śmilewiczach...

 Napisała do mnie pani Nadieżda z Rosji, z prośbą o opublikowanie jej poszukiwań przodków, liczy na to, że być może ta drogą (poprzez mój blog) znajdzie kogoś, kto rozpozna zdjęcia przez nią dołączone. Dlatego też mam apel do moich szanownych Czytelników- jeżeli rozpoznajecie kogoś na tych zdjęciach, lub podane tu fakty są Wam znajome, proszę o kontakt.


Poszukuję swoich przodków.
Poniżej cytuję zapis o ochrzczeniu brata mojego dziadka:
"604/20/241 metryki chrztów w wileńskim dekanacie w 1891 roku.
Kościół Św. Jakuba
269об-270
Nr 143
urodził się 17 marca, ochrzczony 7 kwietnia
Bogdan
wileńskiego mieszczanina Kazimierza i Eleonory- Stefanii z Mickiewiczów Śmilewicz z Łukiszek (moi pradziadkowie)
chrzestni (?)- Ludwik Cydzik z Kazimierą Wasilewską
To zapis o urodzeniu dziecka moich pradziadków.Najczęściej chrzestni byli wybierani z krewnych. Imiona Kazimierz i Kazimiera były w rodzinie moich przodków bardzo popularne. Sądząc po końcówce nazwiska Wasilewska, Kazimiera była żoną Wasilewskiego.
W jednym albumie z fotografiami widziałam Wasilewskich, oni byli z Wilna, moi także.


Brat mojego dziadka- Teofil Śmilewicz syn Kazimierza, został ze swa rodziną w Polsce, podczas gdy inni członkowie jego rodziny wyjechali do Rosji po I wojnie światowej. Teofil miał córkę Kazimierę, urodzona prawdopodobnie w latach 1921-24.
I jeszcze fotografie- początkowo miało być ich trzy, na razie opublikuję dwie, być może ta trzecia jeszcze się znajdzie.
Na tej fotografii jest Melania Śmilewicz- babcia Nadieżdy:



Na tym z kolei zdjęciu jest Kazimiera, córka Teofila Śmiłowskiego w dniu komunii św. :

Okazuje się, że w tej rodzinie imiona Kazimierz i Kazimiera były bardzo popularne.

Zestawiając swoje drzewo genealogiczne ustaliłam takie fakty:
Moja mama- Nina Gusiewa z domu Śmilewicz, córka Wilhelma urodziła się w Saratowie w 1923 roku. Część rodzina jej ojca ( a mojego dziadka) Wilhelma Śmiłowicza syna Kazimierza, przyjechała do Saratowa na początku XX wieku. Wyjechali oni z Wilna w 1915 roku początkowo do Moskwy, potem w Berdyczowie, aż osiedli w Saratowie.
Oto fotografia rodziny Śmiłowiczów, zrobiona tuż przed wyjazdem z Wilna:



Mój pradziadek Kazimierz Śmilewicz syn Kazimierza, zmarł w 1906 roku i pochowany został na wileńskim cmentarzu na Rossie. Z żalem stwierdzam, iz do dzisiaj mogiły pradziadka nie znalazłam. Moja prababcia- Stefania Eleonora Śmilewicz z domu Mackiewicz córka Wincentego Mackiewicza, urodziła sie w 1857 roku, zmarła w 1935 roku w Saratowie. Ślub kościelny brali w kościele bernardyńskim w Wilnie w roku 1876.
Mama opowiadała mi, że jej babcia miała miec fotografię, na której miał być podobno ojciec prababci- Wincenty Mackiewicz.
Na tej z kolei fotografii jest Stefania Śmilewicz z moim dziadkiem Wilhelmem:



Babcia Stefania przyjechała do Saratowa do swojej  córki Kazimiery Błażec z domu Śmilewicz, urodzonej w 1934 roku. Niestety, w saratowskich archiwach niczego o tym nie znalazłam. Także w spisach pochowanych niczego nie odnalazłam.
Teraz próbuję znaleźć ślady przodków na Litwie.


Tragedia w Juszkiewiczach.

 

O TRAGEDII W JUSZKIEWICZACH
( zebrał Józef Adamski)

 Relację o zbrodni NKWD na ludności polskiej z 5 kwietnia 1945 roku we wsi Juszkiewicze k/Baranowicz przedstawił nam świadek ówczesnej tragedii pan Stanisław Hutorowicz, zamieszkały obecnie w Gorzowie Wielkopolskim. Opis zbrodni został włączony do Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Warszawie, Oddział w Gorzowie Wlkp. pod sygnaturą S73/01/Zk „w sprawie zbrodni dokonanych na terenie województwa nowogródzkiego: żołnierzach Armii Krajowej i osobach cywilnych współpracujących z AK, polegających na zabójstwach, znęcaniu się fizycznym i moralnym, bezprawnym pozbawianiu wolności połączonym ze szczególnym udręczeniem i oddaniem we władztwo obcego państwa (deportacjach)". Pan S. Hutorowicz pisze, że spełnił „swój obowiązek wobec tych, którzy dali daninę najwyższą i tych, którzy tam pozostali wierni, nie tylko się nie załamali, lecz stawiali opór do końca, bo wiara praojców dawała im siłę. Za czasów carskich nie przyjęli prawosławia, mimo dwóch ofiar śmiertelnych i nieustannych szykan". Z tych też powodów publikujemy niżej fragmenty „Protokołu przesłuchania świadka" Stanisława Hutorowicza z dnia 14.08.2003 r.

„(...) Placówka Armii Krajowej w Juszkiewiczach liczyła 20 osób, a jej dowódcą był kapral Antoni Połojko. Ja miałem tam stopień szeregowego i posługiwałem się pseudonimem „Biały". Od 1941 roku posiadalismy ukrytą broń palną, którą zbieraliśmy na pobojowiskach po Armii Czerwonej. (...) Po wkroczeniu na te tereny w lipcu 1944 r. władze sowieckie początkowo nie podejmowały żadnych działań represyjnych w stosunku do Polaków, w tym członków AK. Zarząd NKWD w Baranowiczach jednak zbierał informacje o Polakach (...) - głównie poprzez konfidentów." Dalej autor opisuje bierne zachowanie placówki AK w Juszkiewiczach, choć jesienią żołnierze uwolnili z rąk milicjantów dwóch swoich kolegów, nie czyniąc jakiejkolwiek zemsty. W grudniu 1944 NKWD dokonało napadu na Juszkiewicze, podczas którego aresztowano Pawła Gromadzkiego i Eugeniusza Pietruszkiewicza, których potem skazano na łagry.

„Trzeci raz do napadu NKWD z Baranowicz na naszą wieś doszło w dniu 5 kwietnia 1945 roku. Zdarzenie miało miejsce we wczesnych godzinach rannych. Koło naszej wsi w odległości ok. 1 km przebiegały tory kolejowe linii Warszawa-Mińsk-Moskwa. Funkcjonariusze NKWD przyjechali specjalnym pociągiem. Oni byli uzbrojeni w broń maszynową i piki. Ich oddział liczył co najmniej 100 osób. Po opuszczeniu pociągu pieszo weszli do wsi, którą okrążyli i przystąpili do rewizji wszystkich domów. Oni mieli z sobą listy osób przeznaczonych do aresztowania. (...) Gdy rozpoczęli rewizję, część mieszkańców w panice zaczęła uciekać do pobliskiego lasu. Wtedy funkcjonariusze otworzyli do uciekających ogień z karabinów maszynowych. Podczas ucieczki został śmiertelnie postrzelony przez sowietów Wacław Klimaszewski s. Antoniego ur. w 1918 r. - miejscowy kowal. NKWDziści strzelali również do ludzi we wsi. Wybuchła panika, bo w tym czasie wieś dopiero budziła się.

Podczas tej akcji zastrzelono między innymi następujących mieszkańców wsi:

• Stanisława Gładkiego ur. w 1910 r., rolnika,

 Jana Hryszana ur. w 1912 r., rolnika,

• Kazimierza Apanowicza zwanego „Cuprykiem" ur. w 1912 r., rolnika,

• Jana Jakubowicza s. Władysława ur. w 1912 r., rolnika upośledzonego na słuchu,

• Konstantego Niedzielko zwanego „Kitajcem" ur. w 1907 r., rolnika,

• Antoniego Połojko ur. w 1906 r., rolnik,

• Kazimierza Zawistowicza ur. w 1924 r.

Pozostali zamordowani mieszkańcy wsi Juszkiewicze byli ofiarami przypadkowymi.
W tym samym czasie funkcjonariusze NKWD aresztowali pod zarzutem przynależności do AK następujących mieszkańców Juszkiewicz:

• Kazimierza Apanowicza zwanego „Kadykiem" ur. w 1921 r., rolnika,

• Antoniego Burca s. Jуzefa ur. w 1923 r., rolnika,

• Juliana Gromadzkiego s. Bolesława ur. w 1923 r., rolnika,

• Jana Gromadzkiego s. Bolesława ur. w 1928 r.,

• Edwarda Klimaszewskiego s. Antoniego ur. w 1924 r., rolnika,

• Stanisława Pietruszkiewicza s. Wincentego ur. 1921 r., rolnika,

• drugiego Stanisława Pietruszkiewicza s. kowala ur. w 1923 r.,

• Wincentego Pietruszkiewicza s. Konstantego ur. w 1922 r.

Wszystkich osadzono w areszcie w Baranowiczach, gdzie w lipcu 1945 roku za uczestnictwo w AK skazano na długoletnie łagry o zaostrzonym rygorze. W związku z tym, że Jan Gromadzki był w tym czasie nieletnim, NKWD sfałszowała jego datę urodzenia. (...)".

Groby pomordowanych mieszkańców wsi Juszkiewicze znajdują się na tamtejszym cmentarzu i są troskliwie pielęgnowane przez członków pozostałych rodzin. Znaczna ilość mieszkańców wsi Juszkiewicze rozproszyła się po Polsce i świecie. Niektórzy z nich są w stałym kontakcie z Redakcją „Ech Polesia". S. Hutorowicz w dalszej części zeznania informował o tragicznych losach tamtejszego proboszcza ks. Bolesława Rudkowskiego, który był również członkiem AK i w czerwcu 1943 r. został aresztowany przez Gestapo za nielegalne posiadanie radioodbiornika na plebanii. Został zadenuncjowany przez Rosjanina Jana Cwietkę i prawdopodobnie w Baranowiczach zamordowany przez Gestapo.

Dalej autor opisuje losy mieszkańców Juszkiewicz, którzy nie podporządkowali się kolektywizacji, a którym odebrano ziemię do sąsiednich kołchozów, zaś opornych deportowano do Kazachstanu bądź repatriowano do Polski. W latach 90-tych XX wieku pozostałym mieszkańcom Juszkiewicz oddano zdewastowany kościół, który został odnowiony i służy kultowi religijnemu.

    

Redakcja „Echa Polesia" odwiedziła w 2005 roku również Juszkiewicze, których obecna rzeczywistość wstrząsa do głębi każdego Polaka; wszak tu, jak i w innych podobnych miejscowościach Kresów wschodnich, od pokoleń trwała bohaterska walka o polskość, wiarę katolicką, język, kulturę... Dzisiaj Juszkiewicze, jak i te inne miejscowości są jakby zapomniane przez wszystkich, opuszczone w swej historycznej agonii, dalekie od tras turystycznych z garstką samotnych oraz umęczonych staruszek i starców, do których przyjeżdżają z Mińska ich krewni, aby jeszcze co nieco uszczknąć dla siebie. Chaty zbudowane dawniej z pięknych beli drewnianych są obrośnięte dookoła chwastami i dzikimi krzewami, przykryte wypadającymi płatami trującego azbestu, spod których wyłania się piękna przeszłość w postaci drewnianych dachów gontowych, a droga wiejska wyłożona w latach 30-tych „kocimi łbami" do dziś swym urokiem fascynuje przybysza. Władza sowiecka łaskawie pozwoliła mieszkańcom uprawiać maleńkie poletka przy domach, aby ich właściciele z głodu nie pomarli.

A ileż u tych ludzi spotkać można wszelakiego bogactwa duchowego, wspomnień, wiedzy o historii Polski, miłości do Macierzy, tęsknoty za dawnym dobrem, szlachetnością, kulturą, tradycją, więzami rodzinnymi i sąsiedzkimi. A to wszystko tylko przeszłość, sen i marzenie...

środa, 17 lipca 2024

Dokument z Glebowców.

 Na białoruskim portalu antykwarycznym znalazłem ostatnio taką oto ciekawostkę. To przedwojenny paszport mieszkańca Glebowców ( Chlebowców) w gminie Wasiliszki, Piotra Smolaka z roku 1916.


Piotr Smolak, mieszkaniec Chlebowców, liczący lat 40.


Był robotnikiem, wyznania rzymsko-katolickiego, niewysoki, zaledwie 168 cm wzrostu.


Paszport wydano w Wasiliszkach dnia 12 grudnia 1916 roku. Ciekawostka jest osoba Jana Pławskiego jako świadka. Wiadomo, że w Glebowcach mieszkało sporo Pławskich. Kiedyś wspominałem już o tym.

czwartek, 9 czerwca 2022

O Pławskich z Łomży.

 Zachęcony ciekawym artykułem na łamach bloga " Dawno temu w Tykocinie", postanowiłem prześledzić genealogię rodziny generała Kazimierza Pławskiego.

Tak naprawdę to nazywał się Fryderyk Kazimierz Pławski, urodził się w 1877 roku w Jedwabnem jako syn Bolesława i Jadwigi z domu Schwartz.

Oto metryka ślubu rodziców Kazimierza.


Bolesław Pławski ożenił się 12 stycznia 1864 roku we Włocławku z Jadwigą z domu Schwartz. Bolesław był kapitanem sztabowym 6 Roty Pułku Ołonieckiego stacjonującego we Włocławku, syn Michała i Julii z Arciszewskich. Jego wybranką była Jadwiga ze Schwartzów z Włocławka, córka Fryderyka i Emmy z Bugiszów, włocławskich aptekarzy.

Teraz poszukałem śladów jego rodziców, czyli Michała i Julii z Arciszewskich. Znalazłem ich metrykę ślubu. Oto ona.


 Ślub Michała i Julii odbył się 29 stycznia 1832 roku w mieście Łomży. Michał był kapitanem 51 Pułku Strzelców Pieszych, urodzonym w powiecie słonimskim, synem Józefa Pławskiego i Anny z Borodziczów.

Jako ciekawostkę podam fakt, że braćmi Michała byli: Antoni Józef Pławski urodzony w Grodnie w 1815 roku i Józef urodzony także w Grodnie w 1818 roku. Jest jeszcze akt zgonu ich 5-letniego syna Józefa, który zmarł 28 kwietnia 1814 roku. 



Oznaczałoby to, że urodził się około 1809-10 roku, co oznaczałoby, że Józef brał ślub przed tą datą. Przypuszczam, że żona Józefa- Anna Borodzicz mogła pochodzić z parafii Żuprany i tam zapewne Józef wziął z nią ślub. Przypuszczam, że Józef urodził się przed rokiem 1790, a może nawet wcześniej.. To jest już do ustalenia. Niestety, brak metryk z tamtego okresu nie pozwala na odnalezienie aktu ślubu, przynajmniej w tej chwili.

sobota, 19 grudnia 2020

O wsi Pławskie na Białorusi.

 Polecam wszystkim ciekawy artykuł zamieszczony niegdyś w "Gazecie Lubuskiej" z 2000 roku autorstwa pani Henryki Bednarskiej. Dlaczego akurat ten artykuł? Bo jest o wsi Pławskie, o której wcześniej pisałem dosyć sporo. Warto przeczytać ten przejmujący reportaż. To fakt, że od tamtej pory wiele zmieniło się na lepsze w Białorusi, ale życie na prowincji już trochę mniej...